iPhone 3G pod lupą. Oprogramowanie

Każdy użytkownik pierwszego iPhone'a wie, że kontakt z nim to czysta przyjemność (za wyjątkiem zarządzania e-mailami). Duży i odpowiednio czuły ekran dotykowy to jego znak rozpoznawczy. Sam sprzęt to jednak tylko część sukcesu. Druga strona medalu to oprogramowanie. Nowa wersja OS i funkcjonalność 3G oznaczają wiele nowych funkcji. Nie spowodowały one spowolnienia pracy urządzenia, są też przedstawione w formie przystępnej dla mniej doświadczonych użytkowników. Dobry początek.
Zdecydowanie najważniejszym dodatkiem do iPhone'a 3G (a także jego poprzednika oraz iPod Touch) jest możliwość korzystania z App Store, który w końcu pozwala wam upchać iPhone'a dowolnie wybranymi programikami. Warunkiem jest przejście przez dane oprogramowanie rygorystycznych testów zgotowanych przez Apple. Nie jesteśmy pewni czy podoba nam się to otwarte-ale-zamknięte podejście do deweloperów zewnętrznych. Nie zachwycają też niektóre dostępne za pośrednictwem App Store programiki. Dla przykładu, wersja komunikatora AIM na iPhone'a jest klapą (autor AIMa, firma AOL, jest też właścicielem Engadgeta - sorry chłopaki).
App Store nie daje deweloperom całkowitej swobody, ale też odbiera władzę absolutną operatorom sieci komórkowych, którzy lubią sprzedawać oprogramowanie z własnego, ograniczonego ogródka. Można by się kłócić, że App Store to tylko kolejny taki ogródek, ale przynajmniej będzie on większy.

Programy różnią się ceną, można je ściągnąć za opłatą po zalogowaniu się za pośrednictwem konta na iTunes. Będziecie musieli więc założyć tam konto, nawet jeśli planujecie ściągać tylko darmowe programiki. Apple powiadamia o nowych wersjach oprogramowania i pozwala zarządzać downloadami. App Store może nie jest w pełni otwarty dla deweloperów, ale zdecydowanie przyczynia się do redefinicji konceptu sklepu z oprogramowaniem. Ponoć całkowicie otwarta wersja ma pojawić się na Androida. Mamy nadzieje, że swojej odsłony doczekają się też Windows Mobile i Symbian.
Kolejnym dodatkiem jest rozpoznawanie pisma w językach logograficznych (np. chińskim). Dodano też obsługę klawiatury w ponad 20 językach. Niestety pozostaje kwestia klawiatury dotykowej. Jej wydajność nie jest choćby zbliżona do wydajności zwykłej QWERTY. Trzeba jednak przyznać, że firma Apple dokonała kilku zmian przyspieszających i ułatwiających proces pisania. Możecie teraz zacząć wprowadzać kolejny znak jeszcze zanim skończycie z wcześniejszym. Nie zmienia to jednak faktu, że jedna z najbardziej podstawowych funkcji iPhone'a stanowi też jedną z najsłabszych stron urządzenia.
Nie byliśmy w stanie porządnie przetestować MobileMe głównie dlatego, że... hm... nie działa. Jeszcze. Opóźnienie nie przeszkodziło nam jednak przekonać się, że zainstalowanie Exchange jest bardzo proste. Oznacza to, że nie dacie przy tej okazji zarobić serwisantom IT. Użytkownicy całego pakietu Exchange zauważą pewne kompromisy w wersji na iPhone'a, ale główne elementy (email, kalendarz, kontakty) działać będą bez zarzutu.
Mamy jednak dość poważny zarzut wobec Exchange. System nie pozwala na prowadzenie kalendarzy i list kontaktów biznesowych zsynchronizowanych z Exchange równolegle z kalendarzami i kontaktami prywatnymi (firmowe i prywatne emaile dogadują się za to należycie). Po dołączeniu firmowych kalendarzy i kontaktów dostaniecie widomość, że nastąpił błąd taki i owaki, a wasze własne kontakty zostaną usunięte. W praktyce oznacza to, że iPhone'a możecie używać jako telefonu służbowego ALBO prywatnego. Przez to znacznie mniej osób poprosi swoich szefów o zakup iPhone'ów 3G.
Inne nowości:
Położenie iPhone'a można teraz śledzić przez Google Maps, gdzie pokaże on się jako niebieski, migający punkt.
Aparacik poprosi was o pozwolenie na wykorzystanie GPS do geotagowania zdjęć. Jeśli się zgodzicie, odpowiednie informacje zostaną dodane do zdjęcia w formacie EXIF. Bardzo fajnie, ale potem nie będzie jak dorwać się do wskazanych w ten sposób lokalizacji na Google Maps.
Dodatkowo istnieje możliwość resetu ustawień dotyczących lokalizacji, jeśli przez przypadek pozwolicie niepożądanej aplikacji śledzić wasze ruchy.
Możecie zachowywać obrazki z internetu jako zdjęcia.
Kalkulator przejdzie w tryb 'rozbudowany' po przekręceniu telefon na bok.
Wprowadzanie hasła stało się prostsze. Ostatni wprowadzony znak przez chwilę pokazuje się na końcu rzędu gwiazdek. Bezpieczeństwo nadal zapewnione, a szansa pomylenia się mniejsza.
Kalendarz nareszcie obsługuje różne kolory. Można się dzięki temu łatwiej połapać.
Jeśli zakupiliście iPhone'a dla dzieci, możecie ustawić blokadę niestosownych treści.
Pojawiła się możliwość zachowywania printscreenów jako zdjęcia.
Twardy reset dla odmiany całkowicie czyści pamięć urządzenia, przez co odzyskanie skasowanych danych stanie się trudniejsze. Będziecie mogli sprzedać urządzenie bez strachu, że ktoś odtworzy waszą listę kontaktów i przejrzy zdjęcia.
Powinniśmy też wspomnieć czego w iPhone 3G nie ma, a być powinno:
Akumulatorek, który łatwo wyciągnąć. 3G zżera energię, a odkręcanie śrubek za każdym razem może wkurzyć.
Copy / paste. To się rozumie samo przez się.
To samo tyczy się MMS
Push Gmail. Dlaczego Apple dalej nalega tylko na push Yahoo email?
Mobile Safari nie pozwala na otworzenie linka w nowej zakładce. To powinien być standard.
Podsumowanie:
Jeśli jesteście zagorzałymi fanami/fankami Symbiana, BlackBerry lub Windows Mobile /Exchange możecie pomyśleć, że iPhone 3G to próba nadrobienia zaległości przez Apple. I racja. 3G, GPS, aplikacje od deweloperów zewnętrznych - wszystko to dostępne jest już dawno. Jak dotąd nawet najbardziej zatwardziałym przeciwnikom iPhone'a nie udało się zakwestionować jego walorów użytkowych i bezproblemowej integracji oprogramowania z usługami.
Zawsze znajdzie się coś, co należałoby poprawić. Coś dodać, coś ująć, coś przerobić. Firma Apple wprowadzając iPhone'a 3G udowodniła jednak, że nie zwalnia tempa i dalej wyznacza trendy dla całego biznesu. Wszystkie te nowe funkcje sprawiają, że iPhone jest jeszcze bardziej przydatny. Co jednak ostatecznie decyduje to... cena.
Poczekajmy na wprowadzenie urządzenia na polski rynek, ale w przypadku USA ciężko znaleźć lepszy sprzęt za lepsze pieniądze.








