Szczęśliwego Nowego Jorku

Jeszcze niedawno za $10 można było balować przez kilka dni poruszając się po mieście taksówkami i stołując w najlepszych lokalach. Te czasy to już tylko odległe wspomnienie, ale na tanim dolarze też można skorzystać. Postanowiliśmy więc sprawdzić czy Kowalskiemu (i Rogerowi Guerreiro też) opłaca się polecieć do Nowego Jorku na zakupy. Oczywiście sprzęt można kupić sobie w internecie nie wstając od komputera i kazać go przesłać nawet w najodleglejsze zakątki Puszczy Białowieskiej, ale liczy się też obcowanie z amerykańską kulturą i możliwość pomacania sprzętu przed zakupem. Wyniki naszego badania w dalszej części posta.Przed wylotem trzeba się najpierw zastanowić, co kupić. Skoro mamy zamiar przekroczyć sześć stref czasowych, warto nabyć coś większego. Naszym typem jest MacBook Air, 1,8 GHz z dyskiem 64GB SSD (cena na miejscu: $2598). Do tego można się skusić na iPod Touch'a dla siebie i dla dziewczyny lub chłopaka. Wersja 16GB to wydatek rzędu $499 (czyli łącznie $998). Ponieważ na wyjeździe nie wypada nie robić zdjęć, przydałby się też aparat, i to z tych lepszych. Lustrzanka Nikon D60 z obiektywem 18-55mm będzie Was kosztować za oceanem $699. Po powrocie, na rachunku waszej karty kredytowej będzie widniała suma $4295, czyli trochę ponad 9000 zł, jeśli bank zastosuje przelicznik korzystny dla siebie.
Oczywiście sama podróż też kosztuje. Nasze rodzime linie lotnicze oferują przeloty za 2000 zł, jeśli chcielibyście lecieć we wrześniu. Do tego trzeba doliczyć koszt wizy ($100 czyli około 200 zł) oraz hotelu ($500 czyli 1000 zł za pięć noclegów). Wyżywienie i atrakcje to kolejne $500. Cała eskapada kosztować Was będzie ok. 4200 zł, a licząc razem z kupnem sprzętu: 13200 zł.
Czy to się opłaca? Według naszych obliczeń - nawet bardzo. Rzeczony MacBook to w Polsce wydatek rzędu przynajmniej 9500 zł. iPod Touch kosztuje ok. 1500 zł (czyli 3000 zł za dwie sztuki). Na Nikona D60 w polskim sklepie internetowym wydacie przynajmniej 1777 zł, a więc całkowity koszt sprzętu wyniesie 14277 zł.
Na zakupach w USA możecie oszczędzić więc ponad 1000 zł. Przy okazji imprezujecie w Nowojorskich knajpach i możecie nakupić jeszcze perfum w sklepie bezcłowym. A żądnym wrażeń polecamy spacer po Greenpoincie.









Komentarze użytkowników(Strona 1 z 1)
zenua @ Jul 24th 2008 7:48PM
to dopiero artykul. swietny pomysl pojade do stanow wykupie pol ispotu i zaoszczedze UWAGA - TYSIĄC złotych... prosze o powage.