T-Mobile G1 pod lupą: Sprzęt
Design
Pierwszą rzeczą, którą G1 aż kłuje w oczy jest design... czy też zaskakujący brak designu. Półki wypełnione są świecącymi, zdobionymi, wydziwianymi, możliwie najcieńszymi komórkami. G1 wyraźnie odchodzi od tego trendu ze swoim prostym stylem. Co nie znaczy, że nam się nie podoba. Wręcz przeciwnie. Telefon ma swój urok, wygląda jak gadżet z filmu z lat 70-tych, którego realia osadzone są w 2038. Zaokrąglenia wyglądają bardzo zapraszająco. HTC (wraz z Google) postanowili dać sobie spokój z "jednoprzyciskowością" i napakowali masę malutkich przycisków. Jedno jest pewne, autorzy telefonu nie przejmowali się zbytnio jego talią. Nie jest zbyt cienki, ale też nie jest na tyle gruby, aby zniechęcić nabywcę. Mierzy 1,57cm, czyli wypada słabo przy iPhone'ie (1,21cm) czy RAZR V3 (1,39cm). Nie będzie jednak problemu z trzymaniem go w kieszeni. Jedno jest pewne, styl telefonu jest na tyle wyrazisty, że ciężko być wobec niego neutralnym. Albo bo polubicie, albo nie.

Telefon jest zaskakująco "ciepły" w dotyku, i wygodnie się go trzyma. Nie jest najlżejszym telefonem na świecie (waży 157,9 g), ale nie jest też cegłą. Pojemnościowy, dotykowy ekran LCD rozciąga się niemal do obu krawędzi urządzenia. U dołu, na tzw. brodzie (pieszczotliwie o panelu kontrolnym) znajdziecie trackballa i pięć przycisków: zakończ/ wyłącz, wstecz, home, wyślij i podłużny klawisz "menu" u góry. Położenie przycisków po bokach blisko krawędzi urządzenia z początku wydaje się dziwaczne, bo zmusza do dość znacznego wyginania kciuka. Kiedy jednak opanujecie sztuczkę jednoczesnego przemieszczania nadgarstka, nie jest źle. Trackball, podobny do tego znanego z borówek, był dla nas lekkim zaskoczeniem. Mając do dyspozycji ekran dotykowy i QWERTY nie spodziewaliśmy się korzystać z niego zbyt często. Okazuje się, że jest on bardzo przydatny przy poruszaniu się po stronach z dużą ilością linków oraz pomaga przy edycji tekstu. Używa się go oczywiście zarówno do nawigacji, jak i potwierdzania wyboru.

Po wysunięciu ekranu wzdłuż zakrzywionej prowadnicy waszym oczom ukaże się klawiatura. Mechanizm wysuwający zbudowany jest dość porządnie, przez co można wysuwać ekran szturchając go kciukiem. Z początku obawialiśmy się, że połamiemy prowadniczkę, ale najwyraźniej HTC przygotowała urządzenie na "złe" traktowanie. Ogólne wrażenie jest pozytywne, może oprócz faktu, że ekran przed wysunięciem ma trochę luzu, co uwidacznia się zwłaszcza, kiedy telefon wibruje.
Sama klawiatura prezentuje się nadzwyczaj dobrze. Widać, że projektanci sporo się nagłowili, żeby wykorzystać każdy minimetr. Klawisze są niemal płaskie, ale rozmieszczone dość szeroko i odpowiednio czułe. Wstukiwanie tekstu oburącz nie stanowi najmniejszego problemu. Z początku dolny panel nieco przeszkadza, ale wystarczy chwila praktyki. Musieliśmy się przestawić z bezklawiaturowego iPhone'a, ale już po chwili odpowiadanie na 100 emaili na raz na tej klawiaturze to betka. Co nam się nie podobało? Klawiatura jest jedynym sposobem interakcji z tekstem oferowanym przez telefon. To potrafi czasem dość poważnie wkurzyć, mamy nadzieję, że jacyś przedsiębiorczy programiści dodadzą do Androida opcję wirtualnej klawiatury. Byłoby super.


Po lewej stronie obudowy znajdziecie standardowe pokrętło głośności, na dole po prawej stronie znajdziecie przycisk aparatu. Możliwość natychmiastowego przejścia do trybu aparatu cieszy, ale nie jest to nowość w telefonach tej klasy. Z tyłu znajdziecie soczewkę i głośniczek elegancko umieszczone w górnej części urządzenia.

U dołu urządzenia ukrywa się wymyślony przez HTC ExtUSB port, do którego na szczęście pasują wtyczki micro USB. Nie mamy pojęcia dlaczego producent każe nam korzystać z niestandardowego złącza i nie oferuje zwykłego jacka. Podczas premiery telefonu powiedziano nam, że do zestawu dołączana będzie przejściówka umożliwiająca korzystanie ze standardowych słuchawek, ale kto chciałby się przejmować dodatkową przejściówką? W końcu jeśli kupujecie telefon, który ma "robić wszystko", nie będzie wam się chciało cackać z kawałkiem plastiku za każdym razem tylko po to, aby podłączyć zwykłe słuchawki. W zestawie oczywiście znajdują się słuchawki, ich jakość jest dokładnie taka, jak wszystkich standardowych słuchawek dodawanych do telefonów. Jeśli zależy wam na jakości audio, będziecie musieli z nich zrezygnować... i wtedy zaczniecie się wkurzać z powodu braku jacka. Jeśli producentom chodziło o sprzedaż dodatkowych akcesoriów, ich plan może obrócić się przeciwko nim.

Po przesunięciu klawiatury uzyskacie dostęp do gniazda microSD. Aby zmienić baterię albo SIM trzeba usunąć całą tylną część obudowy. To rozwiązania standardowe (choć gniazdo microSD wyjątkowo trudno dojrzeć). G1 zakupicie z kartą 1GB w zestawie, swoje testy przeprowadzaliśmy jednak z kartą micro SDHC o pojemności do 16GB i z radością donosimy, że wszystko hulało jak trzeba.
Wyświetlacz
Jak już wspominaliśmy, mamy tu do czynienia z pojemnościowym LCD. Rozdzielczość 320 x 480, czyli tak samo jak w iPhone'ie, ale zagęszczenie pikseli jest wyższe, ze względu na mniejsze rozmiary. Ogólnie ekran sprawuje się świetnie. Kolory są jasne i wyraziste, jakość wyświetlania zarówno tekstu jak i grafiki jest świetna. Wrażenie robią zwłaszcza głębokie czernie. Wybór pojemnościowego ekranu dotykowego był trafny. Obawialiśmy się, że HTC wyskoczy z kolejnym ekran rezystywnym, ale pohamowali się w porę. I bardzo dobrze. Nawigacja dotykowa jest prosta, ekran jest bardzo czuły. Czasami nawet za bardzo (np. podczas przeglądania stron z olbrzymią ilością linków). Android nie korzysta z funkcji wielodotykowości, szkoda, ale za to świetnie wykorzystuje opcję dłuższego przyciśnięcia. Przywykli do niej zwłaszcza użytkownicy Windows Mobile.

Wyświetlacz radzi sobie bardzo dobrze w bezpośrednim świetle słonecznym, choć pod tym względem nie radzi sobie aż tak dobrze jak jego słynna konkurencja.
Jakość dźwięku / sygnału
Nie wiemy co myśleć na temat jakości dźwięku na G1. Nie była aż tak straszna, ale nie była też bardzo dobra. Słuchawka wypadła standardowo. Głośniczek jest na tyle wydajny, że można telefon położyć na stole i przeprowadzić rozmowę. W porównaniu z BlackBerry jakość i głośność pozostawiają jednak trochę do życzenia.
Żadna z osób, z którymi rozmawialiśmy przez G1 nie narzekała na problemy z jakością dźwięku z naszej strony.


Mieliśmy dość poważne problemy ze złapaniem sygnału, kiedy jednak udało nam się złapać porządny sygnał 3G, zarówno rozmowy jak i przesył danych wypadły śpiewająco. Ściąganie i wysyłanie emaili szło jak burza, podobnie było przy przeglądaniu internetu. W porównaniu z iPhone'em jednak osiągi wyglądały słabo. Niemal bardzo słabo. Zobaczcie sami na filmiku poniżej.
Nie wiadomo czy przyczyną była sieć 3G T-Mobile (która jeszcze raczkuje), sam telefon czy jego oprogramowanie. Ogólnie jednak prędkość transferu 3G była "wystarczająca".
Jeśli chodzi o GPS, sytuacja przedstawia się nieco inaczej. Nie mogliśmy złapać sygnału satelitarnego w budynku ani na zewnątrz. Jak już nam się udało, usługa się zawieszała, kilkakrotnie straciliśmy sygnał. Odnieśliśmy wrażenie, że sieć T-Mobile nie jest jeszcze gotowa na obsługę GPSu. Mamy nadzieję, że problem zostanie usunięty wraz z wypuszczeniem nowszej wersji softu.



Aparat
Wbudowany aparat robi zdjęcia w maksymalnej rozdzielczości 3,2 megapikseli, która nie powala, ale też nie jest najgorsza. Jak już wspominaliśmy, osobny przycisk do aparatu to fajna sprawa, ale rozpoczęcie trybu zajmuje nieco czasu (tak, że zaczynacie się zastanawiać czy dobrze przycisnęliście). Sam aparat oferuje mało opcji. Jedyne co możecie ustawić, to opcja geotagowania i usunięcia zapytania o zapisanie zdjęcia.
Jeśli chodzi o sprzęt, aparat ma swoje wady i zalety. Plusy są takie, że aparatem można robić zdjęcia ze stosunkowo niewielkiej odległości. W zależności od warunków można niemal wykonywać zdjęcia macro. Z drugiej strony, odświeżanie ekranu następuje za rzadko, a przycisk aparatu umiejscowiony jest wzdłuż krawędzi klawiatury, więc zdjęcie często różni się od tego, co chcieliście uchwycić. Nam udało się zrobić masę zamazanych i nieprzydatnych do niczego zdjęć. Do tego aparat źle sobie radzi przy słabym świetle. Przy dobrym oświetleniu jakość jest znacznie lepsza, ale ogólnie w porównaniu z innymi telefonami jesteśmy rozczarowani. Zdjęcia nie należą do mocnych stron G1.

Akumulatorek
Nie przeprowadziliśmy jeszcze porządnego testu w tym zakresie, ale telefon uciągnął 11 godzin i 21 minut z włączonym media playerem, aktywnym połączeniem WiFi i sygnałem 3G. W ciągu tego czasu nie wykonywaliśmy żadnych rozmów. Wynika z tego, że G1 może wam zaoferować nieco więcej niż 1/3 żywotności baterii iPhone'a, ale oczywiście ma na to wpływ kilka czynników. Nie zapominajmy, że G1 pracuje otrzymuje dane na zasadzie "push data" bez przerwy, a nie czasami tak jak iPhone. Odbija się to na możliwościach akumulatorka.









Komentarze użytkowników(Strona 1 z 1)
zajac @ Feb 26th 2009 7:14AM
Jakich borówek,,, Blackberry to JERZYNA A NIE BORÓWKA... :/
hoshino @ Mar 8th 2009 11:43AM
A ja jestem ciekaw jaki jest czas czuwania bez tej karty 16GB
Moja e51 po włożeniu takiej karty rozładowywuje sie w jeden dzień ... a bez karty trzyma 3dni...