Wynalazki roku według TIME'a

TIME znany jest bardziej z wyboru człowieka roku (i chyba od tego tygodnia nie ma wątpliwości, kto będzie nim tym razem...), ale magazyn publikuje również inne opiniotwórcze rankingi. Ostatnio przedstawił listę, która zaciekawi wszystkich zainteresowanych nauką i gadżetami. "50 najlepszych wynalazków 2008 roku", bo o niej mowa, to zbiór innowacji głównie technologicznych, chociaż wkradły się do niej takie kwiatki jak nowy sposób serwowania w tenisie stołowym czy nowa lista siedmiu grzechów głównych Kościoła Katolickiego. Podsumowanie pierwszej dziesiątki w dalszej części posta.
[Za: TIME]

Zbudowana w Los Alamos maszyna IBM pobiła kolejny rekord szybkości (ponad 1 petaflop). Oparty na 12960 procesorach Intela i 6480 procesorach AMD komputer zajmuje powierzchnię 560 m2, czyli tyle ile sporych rozmiarów supermarket. Koszt: 133 miliony zielonych, czyli niecałe 400 mln zł, czyli równowartość rocznego budżetu Uniwersytetu Wrocławskiego.

Naukowcy opracowują nowy protokół, który ma umożliwić podłączenie do internetu stacji kosmicznych. Pierwsza udana próba transmisji odbyła się we wrześniu i polegała na wysłaniu zdjęć Przylądka Dobrej Nadziei z orbity na ziemię.
8. Pociski, które niszczą inne pociski
Stworzony przez amerykańską firmę Raytheon system APS umożliwia żołnierzom skuteczniejszą obronę przed grantami przeciwpancernymi i innymi pociskami krótkiego zasięgu. Komputer automatycznie wykrywa zagrożenie i w ułamku sekundy wysyła kontr-pocisk.

Mimo że General Motors, właściciel Chevroleta, tnie koszty i restrukturyzuje się jak większość koncernów motoryzacyjnych, udało mu się stworzyć Chevy Volta - hybrydowy pojazd, który na jednym ładowaniu przejeżdża 65 kilometrów. Większość Amerykanów przejeżdża dziennie niewiele więcej niż 40 mil, więc silnik spalinowy traktowany jest tylko jako zabezpieczenie na wypadek dłuższej podroży. Gdzie tkwi haczyk? Tradycyjny silnik nie jest w żaden sposób połączony z kołami. Włącza się po to, aby utrzymać baterie na poziomie 30%, więc i tak po dłuższej podróży trzeba go włączyć do prądu.

6. Globalny bank nasion
Największy na świecie skarbiec nasion powstał na Spitsbergenie i gromadzi kilkanaście tysięcy ziaren i kultywarów roślin z całego globu. Jeśli wybuchnie wojna nuklearna, zawsze będziemy mogli sobie od nowa zasiać bób, rzodkiew i buraki.

5. Wielki Zderzacz Hadronów
Sceptycy spodziewali się, że Wielki Zderzacz Hadronów doprowadzi do zagłady wszechświata. Według naszych źródeł nic takiego się jednak nie stało, chociaż trzeba pamiętać wielka maszyna zaliczyła falstart i zepsuła się zaraz po uruchomieniu. A do czego służy Zderzacz? W wielkim skrócie chodzi doprowadzanie do kolizji cząsteczek i prowadzenie badań nad czarną materią.

Jeszcze tam nie zaglądaliście? To darmowy i w pełni legalny serwis umożliwiający oglądanie popularnych programów telewizyjnych online. TIME sugeruje typuje go wręcz na zabójcę kablówki. Niestety na razie nie jest dostępny dla odbiorców poza USA, co zdecydowanie zmniejsza jego atrakcyjność po naszej stronie Atlantyku. Jak dowiecie się ze strony, autorzy pracują nad udostępnieniem jej reszcie świata.

Planowany sztuczny satelita Księżyca, który ma ułatwić przyszłe załogowe loty na to ciało niebieskie. Będzie się zajmował zbieraniem informacji na temat srebrnego globu i okolic, robiąc między innymi zdjęcia 3D powierzchni Księżyca.
Twórcy rankingu dużą wagę przywiązali do samochodów. Tesla Roadster chwalona jest przede wszystkim za zmianę podejścia do ekologicznych pojazdów. Do tej pory były to nudne, wolne i raczej ślamazarne wehikuły, ale teraz wiadomo, że mogą być szybkie, agresywne i sexy. Tesla rozpędza się do 200 km/h i kosztuje $100000 (czyli około 270 tys. zł), co nie jest ceną morderczą. Niestety producent boleśnie odczuwa skutki kryzysu finansowego i zwalnia pracowników. Nie wiadomo więc czy ekscytująca historia Roadstera będzie miała ciąg dalszy.

Podręczne urządzenie stworzyła i wprowadziła na rynek Anne Wojcicki, ciężarna żona Siergieja Brina, współzałożyciela Google'a . Nie chodzi jednak o ustalanie ojcostwa, a o badanie predyspozycji genetycznych do zapadania na choroby przekazywane dziedzicznie. Wygląda na to, że pani Wojcicki idzie w ślady męża i przygotowuje rewolucję, która ułatwi dostęp do badań DNA wszystkim, których będzie stać na wydanie $400 (niecałe 1100 zł). Ponoć państwo Wojcicki/Brin swobodnie dyskutują o swoich mankamentach genetycznych. Czy i nas niedługo czeka to samo?








