AOL Tech

Windows Mobile 6.5 -- recenzja Engadgeta (galeria i film)


Użytkownicy, ludzie mediów, a nawet sam Steve Ballmer -- większość przyznaje, że Windows Mobile potrzebuje remontu generalnego. Wykonano wprawdzie trochę pracy w celu ulepszenia systemu, ale tak naprawdę wszyscy czekamy na Windowsa Mobile 7, który -- patrząc realistycznie -- nie zagości w naszych kieszeniach jeszcze przez przynajmniej rok. To nie lada problem dla Microsoftu: jak podrasować wersję 6.1 (która jest liftingiem wersji 6, która z kolei jest ulepszeniem numeru 5)? Czy wersja 6.5 wystarczy, aby utrzymać WinMo przy życiu jeszcze przez rok lub dwa?

Sprawdźmy.



W ramach wstępu: doświadczenia z Windows Mobile różnią się w zależności od telefonu, na którym jest uruchomiony. W przypadku modeli wyprodukowanych przez partnerów takich jak HTC, Samsung i LG różnice są tylko w wyglądzie, ale to wystarczy, aby spojrzenie na WinMo 6.5 było uzależnione od telefonu. Na potrzeby tej recenzji system zainstalowano na HTC Pure vel HTC Touch Diamond2, który hula na interfejsie TouchFLO oraz wyposażony został w kilka ulepszeń zaprojektowanych przez HTC (np. nowa klawiatura wirtualna i manager komunikacji). Biorąc pod uwagę fakt, że smarfony coraz bardziej upodobniają się do siebie, należy pamiętać, że producenci częściej polegają na kustomizacji WinMo, jako sposobie na osiągnięcie przewagi konkurencyjnej. Dlatego doświadczenie użytkownika np. LG GM750 będzie nieco inne niż HTC Pure.

Co nowego?

Zamiast remontu kapitalnego Microsoft zaserwował nam zmiany kosmetyczne, podobnie jak w przypadku poprzednich wersji Windowsa Mobile. Do najważniejszych nowości należą:

  • Nowy ekran "Today": Klasyczny ekran "Today" jest wciąż dostępny, ale 6.5 wprowadza całkowicie nową wersję, która trochę przypomina tę znaną z Zune. Prawdopodobnie właśnie nowy ekran jest elementem nadającym 6.5 świeży wygląd, ale wielu użytkowników nie będzie miało okazji się o tym przekonać, bo producenci komórek zastąpią go własnymi wersjami (w przypadku HTC to właśnie TouchFLO)
  • Ekran startowy "Plaster miodu": Główne menu w starszej wersji -- biały ekran i siatka nudnych ikon -- wyglądało trochę jak pozostałości po Windowsie 3.1. Na szczęście pozbyto się tego zabytku i zastąpiono listą bardzo nowoczesnych ikon dla standardowych aplikacji. Zniknęło również menu "Start" -- teraz wystarczy wcisnąć ikonę Windows w lewym górnym roku, co prowadzi bezpośrednio do nowego ekranu "Start".
  • Elementy interfejsu przyjazne palcom: Windows Mobile jest znany z kłopotów z obsługą rysika, ale 6.5 robi ukłon w kierunku opuszek palców -- są nimi inercyjne przewijanie na wielu ekranach i przeprojektowane menu kontekstowe.
  • Ekran zablokowanego telefonu ("lock screen"): Nie ma tu rewolucji, ale Microsoft włożył sporo pomyślunku w ten element -- zamiast po prostu dać użytkownikowi jedną możliwość odblokowania telefonu, 6.5 pozwala na kilka sposobów ponownej aktywacji telefonu w zależności od statusu. Jeśli jesteście w trakcie pisania wiadomości tekstowej pojawi, się osobny odblokowujący suwak, który pozwoli na powrót bezpośrednio do SMS-a.
  • Internet Explorer po remoncie: Umożliwienie "desktopowego" przeglądania stron było ważnym elementem prac nad platformami mobilnymi w ostatnich miesiącach, ale Microsoft ociągał się z tym bardzo. Do tej pory nie udało mu się stworzyć przeglądarki łatwej w obsłudze palcami, a równocześnie pozwalającej na przeglądanie nowoczesnych stron przy użyciu najnowszych standardów i technologii. Tym razem wykonano spory krok i wyposażono IE Mobile w nowy, ładniejszy interfejs, "zoom slider", lepsze wsparcie dla HTML i nowy engine JavaScript.
  • Windows Marketplace: To chyba najważniejsza wiadomość. Windows Marketplace wreszcie przenosi WinMo w świat ujednoliconych, zarządzanych sklepów z aplikacjami. Co ciekawe 6.5 będzie miał sklep na wyłączność tylko przez pierwsze kilka tygodni. Potem zostanie on udostępniony również wersjom 6 i 6.1.
  • Motywy graficzne: Nie jest to tak naprawdę nowa cecha systemu, ale Microsoft robi dużo szumu wokół faktu, że udało mu się zatrudnić znanych designerów (np. Isaac'a Mizrahi i Verę Wang) do stworzenia motywów graficznych dla 6.5. Są one darmowe i znajdziecie je na (najprawdopodobniej) każdym telefonie fabrycznie wyposażonym w 6.5.

A co po staremu?


Kolejne pytanie brzmi: a co się nie zmieniło? Pokrótce -- cała reszta. I właśnie dlatego Micorsoft dodał w nazwie jedynie 0.4 do 6.1. Patrząc realistycznie, można nawet powiedzieć, że jest to bardziej 6.2 niż 6.5. Zmiany są bowiem chirurgiczne i załatwiają tylko strategiczne problemy, uzasadniając tym samym powstanie nowej wersji.

Mamy więc do czynienia ze znanymi, w zasadzie niezmodyfikowanymi aplikacjami. 6.5 ma być dużym krokiem w stronę sprawnej obsługi ekranów dotykowych (warto zauważyć, że wersja "nie-dotykowa" WinMo 6.5 w zasadzie nie różni się od 6.1, a tylko wersja Pro wprowadza zmiany).

Pierwsze kroki


Ponieważ producenci starają się tworzyć unikalne rozwiązania dla swoich telefonów i dostarczać doznań Samsungowych, HTC-owych i LG-owych, prawdopodobnie nigdy nie będzie Wam dane zapoznać się z najważniejszym ulepszeniem, czyli nowym ekranem "Today", zwłaszcza, że w większości przypadków interfejsy takie, jak S-Class czy TouchWiz są aktywowane automatycznie. To wielka szkoda z dwóch powodów: po pierwsze nowy ekran "Today" nadaje 6.5 całkiem nowy wygląd (podczas gdy TouchFLO praktycznie nie zmienił się); po drugie sprawia wrażenie całkiem funkcjonalnego. W zasadzie jest to jedyny element, który sprawia, że nowy Windows Mobile ma przewagę nad poprzednikami.

Przewijanie pomiędzy listą elementów jest proste i inercyjne. Dostęp do większości ważnych funkcji (email, SMS, poczta głosowa, kalendarz, czas, etc.) jest możliwy "na jeden dotyk". Co więcej, przy każdej funkcji znajduje się jakaś istotna informacja -- w przypadku emaila będzie to liczba wiadomości, a w przypadku rzędu "Muzyka" tytuł aktualnie odtwarzanego kawałka. Wszystko wygląda też przyjemnie dla oka, co czyni używanie 6.5 nawet atrakcyjnym. Dodatkowo niektóre rzędy mogą poruszać się na boki, wyświetlając więcej informacji lub opcji w każdej kategorii (np. kilka kont email, wiadomości tekstowe i graficzne, wybieranie utworów, itd.).

Nie oznacza to, że odmłodzony ekran "Today" jest pozbawiony wad. Jeśli przesuniemy belkę podświetlenia, natychmiast stracimy z oczu większość informacji dostępnych dla danej kategorii (wyjątkiem jest np. liczba emaili zapisana w indeksie górnym). Niedociągnięciem jest również możliwość stracenia w ten sposób z oczu informacji na temat daty i godziny, co może być wybitnie irytujące. Co więcej, mimo że ruch boczny w niektórych rzędach udostępnia więcej informacji, to w niektórych przypadkach (np. nowe wiadomości graficzne) nie dzieje się to automatycznie i można je uaktywnić jedynie przesuwając po belce palcem w prawo. Dlatego niewykluczone, że wielu użytkowników z własnej woli używać będzie TouchFLO, chyba że szukają nieco uproszczonego interfejsu, który równocześnie nie wygląda jak z 1998 roku.


Kolejny ważny element w układance 6.5 leży zaraz za ekranem "Today" -- i w przeciwieństwie do niego, każdy użytkownik, niezależnie od telefonu, będzie z niego korzystał. Nowy ekran "Start" pozbawiany jest menu rozwijanego, ale nowy styl nie jest aż tak funkcjonalny, jak chcieliby wierzyć państwo w Microsofcie. Według oficjalnych materiałów nowy, naprzemienny układ ikon ma ułatwić trafianie w nie palcem, ale w rzeczywistości nie wyobrażamy sobie, żeby to w jakikolwiek sposób ułatwiało życie. Jedyny rezultat jest taki, że wszystko wygląda jak zabawki rozrzucone na podłodze przez pięciolatka. Słowem, przehandlowano estetyczny wygląd na wątpliwe usprawnienie obsługi palcem. Z plusów: nowy ekran "Start" można w pełni personalizować, włączając odpowiedni motyw, co nadaje mu elegancki i nowoczesny wygląd (jeśli oczywiście wybierzecie odpowiedni motyw). Również przewijanie inercyjne działa w miarę sprawnie -- wprawdzie są pewne opóźnienia, ale problem najprawdopodobniej zniknie na szybszych urządzeniach (np. Acer neoTouch F1 i Toshiba TG01).

Windows Marketplace

Archaiczny interfejs nie był jedynym powodem, dla którego Windows Mobile był daleko w tyle za konkurencją -- cierpiał też z powodu braku zarządzania aplikacjami z prawdziwego zdarzenia. Wprawdzie Microsoft nie może narzekać na brak różnorodności w swoich aplikacjach tworzonych latami przez armię developerów, ale pojawienie się App Store Apple'a całkowicie zmieniło zasady gry. Ten scentralizowany, skutecznie zarządzany i promowany sklep jest atrakcyjny zarówno dla użytkowników iPhone'ów, jak i dla samych developerów. Microsoft, Nokia i inni gracze musieli dostosować się do warunków stawianych przez pioniera i stworzyć własne odpowiedniki App Store.

Windows Marketplace jest właśnie taką odpowiedzią. Mimo że na początku będą z niego mogli korzystać jedynie użytkownicy WinMo 6.5, to już niedługo otworzy się on również na wersje 6.1 i 6.0. Może być to tak siła, jak i słabość sklepu: ponieważ kod systemu nie zmienił się właściwie od wersji 6.0, aplikacje z Marketplace będą hulać równie dobrze na "szóstce" jak i na jej najnowszym klonie. Problem polega na tym, że przestarzały kod sprawi, że programy z Windows Marketplace będą wyglądać wybitnie archaicznie, biorąc pod uwagę standardy anno domini 2009.


Według ostatnich informacji Marketplace udostępniał 196 aplikacji w 14 głównych kategoriach, z których każda prodwadzi do kilku podkategorii (choć np. kategoria "Tools" prowadzi tylko do jednej podkategorii, zmuszając użytkownika do wykonania jednego, zupełnie zbędnego kliknięcia). To zdecydwanie mniej niż się spodziewaliśmy, ale mniemamy, że wkrótce zaleje nas prawdziwe morze nowych programów dzięki aktywności developerów. Dobra wiadomość jest taka, że znajdują się tam już tak ważne aplikacje jak Facebook, Myspace czy WeatherBug.

Interfejs można nazwać "prostym ale użytecznym" -- robi co do niego należy, ale nie ma zamiaru szpanować wyglądem. Na szczęście Marketplace jest jedną z tych aplikacji, które bardzo łatwo obsługuje się palcem. Jest tak najprawdopodobniej dlatego, że był tworzony równocześnie z 6.5. Nie zmienia to faktu, że nie ustrzeżono się pewnych niedoróbek: po pierwsze na dole ekranu znajduje się nieszczęsna belka z przyciskami, do używania której trzeba mieć palce jak Tomcio Paluch lub używać paznokcia; po drugie lewy przycisk "Back" na belce ma niewiele wspólnego z fizycznym klawiszem "Wstecz" znajdującym się zaraz poniżej. Co gorsza łatwo się mylą, a wciśnięcie fizycznego klawisza "Wstecz" wykatapultuje użytkownika z Marketplace do poprzedniej aplikacji, z której korzystał. Nie ma to żadnego sensu i może wprowadzić sporo zamieszania.


Zasięganie informacji, kupowanie i instalowanie aplikacji jest w miarę bezproblemowe. Pojedyncze strony z aplikacjami są najmocniejszą stroną Marketplace -- znajdziecie tam mnóstwo opisów, ocen, screenshotów oraz przycisk "Instaluj", który bez problemu znajdą niecierpliwi użytkownicy, chcący jak najprędzej samemu pobawić się programem. Zakupy powiązane są z kontem Windows Live, które jest w miarę proste do założenia i zarządzania. Trochę denerwuje konieczność logowania nawet do ściągnięcia darmowych aplikacji, ale ma sens -- wszystko co użytkownik ściąga z Marketplace powinno być przypisane właśnie jemu. Po uruchomieniu pobierania na dole pojawia się subtelna belka informująca o postępie, a użytkownik może spokojnie dalej buszować po sklepie. Po ukończeniu pobierania aplikacja instaluje się w tle. Jedyna uwaga, jaką można mieć do Marketplace jest taka, że ściągnięte aplikacja samoczynnie uruchamiają się w telefonie, jeśli tak nakazał im developer. Wolelibyśmy mieć nad tym kontrolę, bo odpalenie nowej aplikacji powoduje wyjście z Marketplace.

Doświadczenie poinstalacyjne jest również bezbolesne: dzięki obecności przycisku "My applications" w menu głównym możecie przeglądać pobrane aplkiacje, oceniać je, usuwać i pobierać aktualizacje. Niestety trzeba tu zaglądać, bo nie ma autopowiadamiania o upgrade'ach jak w przypadku Androida. Usuwanie zainstalowanych aplikacji jest szybkie, bezbolesne i obywa się bez nawet jednego okienka ostrzegawczego. Domyślamy się jednak, że czynność ta może skomplikować się w przypadku większych, bardziej skomplikowanych aplikacji, które kontrolują sporo danych na urządzeniu.

Internet Explorer

Na Windows Mobile przez długi czas Opera miała miażdżącą przewagę nad Internet Explorerem. Powód takiego stanu rzeczy był prosty -- do niedawna IE Moblie (znany również w poprzednim wcieleniu jako Pocket IE) był kompletnym żartem. Nie był on w stanie porządnie wyświetlić praktycznie żadnej strony, no może poza tymi zupełnie prostymi, mimo że urządzenia na których był instalowany posiadały odpowiednio dużo miejsca na ekranie, umożliwiały szybki transfer danych i wyposażone były w przyzwoite procesory. 6.5 jest na szczęście wyposażony w całkowicie nową przeglądarkę, która jest przyjazna Waszym palcom, ma slider zoom (6.5 nie ma potencjału wielododtykowego) i całkowicie nowy engine, który teoretycznie ma podołać nawet zadaniom desktopowym.


W rzeczywistości nowa generacja IE Mobile jedynie skraca dystans do Opery Mobile, ale z pewnością nie zagraża jej pozycji -- ostatecznie to norweska przeglądarka jest wciąż na prowadzeniu. Opera ładuje strony zdecydowanie szybciej (co widać gołym okiem bez łapania czasów stoperem), a po załadowaniu strony umożliwia dużo szybsze przeglądanie jej dzięki inercyjnemu przewijaniu, które jest dostępne też w nowym Explorerze. Na dużych stronach IE tnie się, wiesza i walczy z renderowaniem w miejscach, gdzie Opera radzi sobie na medal (nie wyłączając witryny Engadgeta). Jeśli wziąć pod uwagę, że większość urządzeń, na których zainstalowany zostanie Windows Mobile posiadać będzie wyświetlacze WVGA, to domyślamy się, że ich użytkownicy nie będą chcieli iść na kompromisy. Nie zaskakuje więc fakt, że Opera Mobile znalazła się w pamięci ROM HTC Pure. Widocznie producent smartfona miał podobne przemyślenia.

Podsumowanie

Microsoft nie obiecywał rewolucji, więc nie mamy pretensji, że Windows Mobile 6.5 nią nie jest. To w zasadzie prowizorka, która trzyma się na taśmie klejącej, gumie do żucia i zszywkach. Mamy nadzieję, że plaforma nie pożyje zbyt długo i będzie ostatnią z cyklu szybkich i badziewiastych przeróbek, które od dnia premiery wyglądają na przestarzałe (jeśli jeszcze nie rozumiecie o co nam chodzi, spójrzcie na poniższy screenshot).


Jeśli w roku 2009 jesteście proszeni o zdefiniowanie "dailing rules" (czyli reguł wybierania numeru), to chyba jest problem, zwłaszcza na czarno-białym ekranie, który jest bardziej płaski niż Toshiba TG01, na którym może się pojawić. Życzymy również powodzenia przy wciskaniu palcem przycisku "OK" w prawym górnym rogu.

Mówiąc krótko, 6.5 nie przekona do platformy ani jednego użytkownika, nawet jeśli urządzenie, na którym będzie zainstalowany, okaże się strzałem w dziesiątkę. Jedyne co robi, to czyni użytkowanie ekranu dotykowego znośnym. W miarę oczywiste jest więc, że 6.5 jest tylko planem awaryjnym na czas prac nad WinMo 7. Oby zakończyły się one jak najszybciej.

Posty powiązane

Dodaj komentarz

Prosimy o zamieszczanie komentarzy związanych z tematem bloga. Adresy mailowe nie będą wyświetlane, ich podanie jest jednak konieczne, by zatwierdzić komentarz.

Po wpisaniu imienia i adresu mailowego, otrzymasz od nas link potwierdzający zamieszczenie komentarza oraz hasło. Aby zamieścić kolejny komentarz wykorzystaj otrzymane hasło.

Aby utworzyć stały link wystarczy wpisać adres URL (wraz z http://) lub adres mailowy, a my stworzymy go dla Ciebie. W swoim komentarzu możesz zamieścić maksymalnie 3 stałe linki. Znaki nowej linii i akapitu są automatycznie tłumaczone na znaczniki - nie musisz więc używać znaczników w komentarzu.

  • Engadget Polska

Galerie




AOL Polska