BlackBerry Storm2 -- recenzja Engadgeta (galeria i film)

Pierwszy ruch RIM w stronę technologii dotykowej był tyle konieczny, co niedopracowany. BlackBerry Storm był pierwszym dzieckiem kanadyjskiego producenta z touchscreenem i od samego początku widać było, że pośpiech nie pomógł inżynierom. Problemem było wadliwe oprogramowanie oraz system dotykowy SurePress, który sprawiał więcej kłopotów niż pożytku. Prawdopodobnie dlatego prototypy Storm2 pojawiły się na rynku niedługo po premierze poprzednika -- RIM chciał jak najszybciej zatrzeć złe wrażenie i dać konsumentom sygnał, że zależy mu na naprawieniu błędów. Ostatecznie poprawianie Storma zajęło prawie rok.
Pojawia się jednak pytanie: czy misja się powiodła? Jeśli tak, to znaczy, że mamy do czynienia z bardzo przyzwoitym urządzeniem, które szturmem weźmie rynek. Jeśli nie, to RIM nadal pozostanie bez silnego dotykowca, oddając tym samym pola Nokii, Apple'owi, Palmowi i innym producentom. W dalszej części posta staramy się odpowiedzieć na to pytanie, prezentujemy również zdjęcia i filmy smartfona w środowisku naturalnym.

Na pierwszy rzut oka, zwłaszcza jeśli nie mieliście wcześniej do czynienia ze Stormem, zakrzykniecie: "przecie to je Storm, jako żywy!". I rzeczywiście, nie wiele w tym przesady. Storm "2" to w zasadzie Storm 1.1, coś na kształt Service Packa w wersji hardware. Cały proces twórczy skupiony był na rozwiązywaniu poprzednich problemów, przy zachowaniu oryginalnej koncepcji. RIM prawdopodobnie otwarcie nie przyzna się do tego, ale faktem jest, że Storm2 wizualnie praktycznie nie różni się od Storma i to powinno wystarczyć jako dowód na poparcie naszej tezy.
Na czym więc konkretnie polegały niedociągnięcia w przypadku Storma? Z większych -- tych które mogłyby skłonić użytkownika Storma do upgrade'u -- wymienić można brak Wi-Fi i problemy z SurePress. Oba zostały w nowej wersji poprawione. W oryginale system dotykowej informacji zwrotnej SurePress opierał się na pojedynczym mechanicznym przełączniku zamontowanym w centralnej części ekranu, co prowadziło do niepewnych i niedokładnych kliknięć oraz, co gorsza, uniemożliwiało klikanie na dwa elementy ekranu równocześnie, przez co używanie klawiatury stawało się bardziej kłopotliwe, niż mogłoby być.
Nie zrozumcie nas źle -- rozumiemy co skłoniło RIM-a do stworzenia SurePressa. Firma znana jest z tworzenia najwyższej jakości fizycznych klawiatur, które powodują, że pisanie e-maili z komórki jest bezproblemowe i szybkie. SurePress miał zagwarantować podobną jakość pracy bez fizycznej klawiatury. Niestety nowe rozwiązanie miało efekt przeciwny do założonego: podrasowana klawiatura ekranowa utrudniła przejście użytkownikom 8300 i 8800 na nowy system. SurePress był tak niewygodny, że pojawiły się plotki o całkowitym wycofaniu się z pomysłu w przypadku Storma2 na rzecz klasycznego touchscreena. Jednak jeden z szefów RIM-a, Mike Lazaridis, naciskał na pozostawienie technologii w nowym modelu. I rzeczywiście technologia ostała się, ale jeden mechaniczny element zastąpiono czterema piezoelektrycznymi przełącznikami zamontowanymi w czterech rogach ekranu dotykowego.
Efektem naprawionego SurePressa jest zdecydowanie łatwiejsza obsługa klawiatury, ale wciąż nie jesteśmy do końca przekonani. Równoczesne przyciskanie kilku elementów (np. "shift" plus litera) jest teraz możliwe, ale wciąż daleko rozwiązaniu do perfekcji -- problemy pojawiają się, gdy pierwsze dotknięcie jest fizycznie blisko drugiego, co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę rozmieszczenie przełączników w czterech rogach ekranu. Generalnie SurePress działa, ale to wciąż nowość i nie rozumiemy po co właściwie ktoś mógłby chcieć, żeby jego ekran dotykowy klikał właśnie w ten sposób po dotknięciu. Co gorsza, ulepszona wersja SurePress wymaga zaskakująco dużo siły do wciśnięcia pojedynczego "klawisza", co powoduje, że pisanie dłuższych wiadomości jest nie lada wysiłkiem. Nie tylko rozbolą Was palce, będziecie także znudzeni głośnymi kliknięciami po wpisaniu każdej litery (są one zdecydowanie wyraźniejsze niż w przypadku przeciętnej fizycznej klawiatury QWERTY). Nie jesteśmy też pewni dlaczego RIM zrezygnował ze zwykłych mechanicznych przełączników na rzecz bardziej skomplikowanych elementów piezoelektrycznych. Te ostatnie deaktywują się jedynie po wyłączeniu całego urządzenia, nie da się więc pracować z pominięciem SurePressa. To może być argument dla niezdecydowanych przeważający na niekorzyść Storma2.
Wróćmy jednak na chwilę do fizycznego wyglądu telefonu. To, że wygląda on jak oryginalny Storm akurat wadą nie jest. Jest może troszkę za duży, ale poprzednik był bardzo elegancki, a Storm2 kontynuuje tę tradycję, co rekompensuje duże rozmiary. Może się podobać zarówno czarna chromowana ramka, jak i przyciski reagujące na dotyk, które eliminują wszystkie widoczne przerwy w ciągłości powierzchni, czyniąc smartfona jeszcze bardziej stylowym. Telefon leży dobrze w dłoni i jest przyjemny w dotyku, a jego konstrukcja jest tak solidna jak w przypadku najlepszych modeli BlackBerry z fizyczną klawiaturą QWERTY. Dodatkowo urządzenie jest wyposażone w gumowane klawisze głośności, aparatu fotograficznego i kontroli głosowej, a całość wieńczy duży, jednolity ekran dotykowy na prawie całej powierzchni telefonu.

Jeśli chodzi o oprogramowanie, to Storm2 hula na BlackBerry OS 5.0 -- najnowszym w wydaniu RIM-a -- ale jak w przypadku prawie każdego BlackBerry OS-a, trzeba mieć zęby zjedzone na tych telefonach, aby wyłapać co rzeczywiście się zmieniło. Podobnie jak w przypadku hardware'u, interfejs Storma 2 nie zmienił się specjalnie od wersji 4.7. Diabeł tkwi jednak w szczegółach, które z pewnością zainteresują niektórych użytkowników. Z punktu widzenia używalności, nowość w postaci przewijania inercyjnego robi zdecydowaną różnicę -- działa płynnie, efektywnie i powinno ułatwić przejście z podobnej platformy (np. z iPhone'a), który obsługuje tego typu nawigację. Jeśli jednak zawiedliście się na interfejsie Storma, to nie liczcie na rewolucję, ani nawet ewolucję. Większość elementów działa i wygląda po staremu.

Nie chcielibyśmy za bardzo pastwić się nad SurePressem, ale to w końcu jeden z głównych wyróżników Storma i Storma2, więc jeszcze trochę sobie poużywamy. Nawet jeśli uda Wam się przyzwyczaić do męczącego klikania, to najprawdopodobniej nie będziecie zadowoleni z układu i funkcji na klawiaturze. Już na pierwszy rzut oka nie wygląda ona najlepiej -- białe wzory na czarnym tle są zawsze trudne do uzasadnienia, a RIM nie pomógł sobie anty-aliasingiem zrobionym na "odwal się" i niedopracowanymi klawiszami. Wygląd wyglądem, ale chodzi przecież o funkcjonalność, nieprawdaż? Niestety i ta strona zawodzi. Na klawiaturze dosyć prosto zrobić jest literówkę z powodu braku literki wyskakującej "spod palca" po wciśnięciu klawisza tak, jak to ma miejsce w przypadku iPhone'a. Komfortowo możecie się czuć tylko jeśli macie przezroczyste kciuki. Zauważyliśmy też, że klawiatura niewystarczająco dostosowuje się do wykonywanej czynności. Jak widać na powyższym zdjęciu, w oknie przeglądarki w miejscu "entera" pojawia się funkcja "go", a zamiast spacji jest kropka. Jednak aplikacja do pisania e-maili aż prosi się o przycisk "@", którego próżno szukać na klawiaturze. Nie jest to może decydujący argument przeciw Stormowi2, ale firma chlubiąca się wysoką jakością klawiatur powinna o takie szczegóły dbać.
Przeglądarka BlackBerry była już niejednokrotnie poddawana krytyce, ale w Storm2 jest akurat całkiem znośna, prawdopodobnie dzięki ulepszeniom dokonanym w BlackBerry OS 5.0. Przewijanie inercyjne działa relatywnie płynnie, a części strony, do których przewijamy, ładują się sprawnie. Strona Engadgeta jest dobra do tego typu testów, bo jest dosyć skomplikowana i tnie się w przypadku niektórych przeglądarek mobilnych. Tym razem Storm2 nie zawiódł, ale nie obyło się bez małych zgrzytów: faza wysyłania żądania trwa w nieskończoność, a grafika momentami wyglądała tragicznie. Być może w przyszłości problemy te rozwiąże WebKit.

Jednym z niewielu dużych plusów jest aparat fotograficzny -- słowem, jesteśmy pod wrażeniem. Wprawdzie łapanie ostrości trwa chwilę (sekundę, może półtorej), ale potem możemy już tylko chwalić efekty. Zdjęcia są bardzo wyraźnie i łatwo osiągnąć efekt makro nawet bez włączania funkcji makro (patrz zdjęcie powyżej). Bez wahania zdecydowalibyśmy się na ten 3,2-megapikselowy sensor i jasny flesz LED, nawet gdyby do wyboru był 5-megapikselowy, ale bez lampy błyskowej.
Podsumowanie
Coraz więcej nowoczesnych platform mobilnych wychodzi na przeciw oczekiwaniom klientów biznesowych i RIM jest w pełni świadom, że powoli traci przewagę konkurencyjną. Odpowiedzią na te problemy ma być Storm i Storm2. Problem polega na tym, że Kanadyjczycy nie mają pomysłu jak stworzyć wyjątkowy, niezawodny, wygodny i wzbudzający pożądanie telefon z prawdziwego zdarzenia. Storm2 ma te same cechy osobowości, co poprzednik (które można podsumować jako "Bold z touchscreenem") -- jeśli jednak celem ma być całkowite zredefiniowanie jakości doświadczenia użytkownika, to jednak Storm2 trochę za mało.
Tym użytkownikom Storma, którzy przez ostatnie miesiące klęli pod nosem na brak Wi-Fi, powiemy, że Storm2 to godny zamiennik. Reszcie świata nie możemy jednak z czystym sumieniem polecić smartfona. Dzisiejszy użytkownik ma ADHD, bombardowany jest rozrywką multimedialną i szuka czegoś bardziej ekscytującego niż nowe dziecko RIM-a.









Komentarze użytkowników(Strona 1 z 1)
Tomasz @ Jul 13th 2010 3:53PM
Mój komentarz tego artykułu jest niestety negatywny. Autor tego artykułu albo pracuje dla konkurencji albo nigdy nie miał styczności z tym telefonem. Jezeli się czegoś nie wie lub jest nie pewnym lepiej tego nie napisać. Dowód? proszę bardzo: cyt.: "Nie chcielibyśmy za bardzo pastwić się nad SurePressem, ale to w końcu jeden z głównych wyróżników Storma i Storma2, więc jeszcze trochę sobie poużywamy. Nawet jeśli uda Wam się przyzwyczaić do męczącego klikania, to najprawdopodobniej nie będziecie zadowoleni z układu i funkcji na klawiaturze. Już na pierwszy rzut oka nie wygląda ona najlepiej -- białe wzory na czarnym tle są zawsze trudne do uzasadnienia, a RIM nie pomógł sobie anty-aliasingiem zrobionym na "odwal się" i niedopracowanymi klawiszami. Wygląd wyglądem, ale chodzi przecież o funkcjonalność, nieprawdaż? Niestety i ta strona zawodzi. Na klawiaturze dosyć prosto zrobić jest literówkę z powodu braku literki wyskakującej "spod palca" po wciśnięciu klawisza tak, jak to ma miejsce w przypadku iPhone'a. Komfortowo możecie się czuć tylko jeśli macie przezroczyste kciuki." - jak widze ekspert nie zna dobrze menu aparatu bo okazuje sie że literki po ich dotknięciu wyskakuje literka "spod palca" (na życzenie zamieszcze zdjecia i podpowiem gdzie jest to w menu). Druga sprawa to ile czasu "expert" spędził na pisaniu tekstów tym telefonem? jestem użytkownikiem Blackberry Storm 2 od dłuższego czasu i na ból palców nie narzekam, powiem wręcz że pisze sie dobrze i szybko w czym pomaga słownik (korzystam z PL i ANG) - jednym i drugim przypadku bardzo dobrze i szybko dobiera słowa. Takich niejasności w tekście artykułu jest więcej - moja rada to dobór lepszego eksperta albo zapytać użytkowników o opinie, możliwości oraz sugetie dotyczące ocenianego telefonu. Pozdrawiam "expertów"