Jan Belezina
-
Jan Belezina
-

Bozon Higgsa, którego naukowcy podejrzewali o chęć sabotowania działań Wielkiego Zderzacza Hadronów, okazuje się Bogu ducha winną boską cząsteczką. W końcu gdyby faktycznie złośliwa cząsteczka elementarna cofała się w czasie, aby zapobiec jej odkryciu, nie udałoby się ponownie uruchomić Wielkiego Zderzacza. A udało się.
Ekipa CERN ponownie z ochotą zabrała się za akcelerację cząstek (jak pewnie się domyślacie, hadronów). Wcześniejsze problemy ze Zderzaczem sprawiły, że naukowcy postanowili znacznie ograniczyć energię, z jaką zderzają się elektrony (900 miliardów elektronowoltów). Już wkrótce jednak planowane są próby przy 1,2 teraelektronowolta (TeV), co stanowiłoby najwyższy poziom energii kiedykolwiek osiągnięty przez akcelerator cząsteczek. Jeżeli ta próba się powiedzie, kolejna przewiduje 7 TeV. Powodzenia.
[Za: BBC News]

Stworzona przez naukowców z Cambridge technologia ProFORMA (skrót od "Probabilistic Feature-based On-line Rapid Model Acquisition") zamieni zwykłą kamerkę internetową w dosyć sprawny skaner 3D. Nie potrzeba żadnych laserów ani specjalnego tła, wystarczy obracać skanowany przedmiot przed kamerą, a ProFORMA stworzy trójwymiarowy model obiektu. Tempo przetwarzania danych z kamery jest imponujące. Sprawdźcie filmik w dalszej części posta. Spodziewamy się, że już wkrótce normą stanie się skanowanie własnych, plastelinowych postaci do gier.
[Za: Boing Boing]

Znudziło Wam się wywijanie wiilotem? Project Natal nie do końca Was przekonuje? W takim razie może Blobo zaspokoi wasze wygórowane oczekiwania względem kontrolerów. Dziwaczny kontroler rodem z Finlandii rozmiarem (i kształtem) przypominający piłeczkę do golfa komunikuje się z komputerem za pośrednictwem Bluetooth.
Ściskany (albo ciskany) Blobo rejestruje ruch, rotację, zmiany pola magnetycznego i ciśnienia. Dzięki temu w jakiś magiczny sposób pozwala komputerowi stwierdzić, że właśnie biegacie, skaczecie, dryblujecie albo wykonujecie ciosy karate. W zestawie z sześcioma grami Blobo kosztuje €54,90 (226 zł). W dalszej części posta znajdziecie przesłodzony filmik promocyjny, na którym dorosły facet i dwoje dzieci udają, że wyśmienicie się bawią.
[Za: bloboshop]

Dzieci (i nie tylko one) notorycznie zostawiają zapalone światło w pomieszczaniach, w których nikogo nie ma. Nic dziwnego, w końcu nie muszą się przejmować tymi wszystkimi cyferkami na rachunkach, które tak przerażają rodziców. Jeżeli chcecie wykorzenić kosztowne nawyki swoich pociech albo trafiliście na współlokatora, który nie gasi za sobą światła, należycie do grupy docelowej produktu, który na rynek ma nadzieję wprowadzić Tim Holley.

Szukacie skarbów, ale nie lubicie się z tym afiszować? W takim razie zamiast nosić tradycyjny wykrywacz metali, powinniście szarpnąć się na klapki poszukiwaczy skarbów. Pomysł jest prosty. Zminiaturyzowane urządzenie przyczepiacie do łydki, a za sondę wykrywacza robią podeszwy klapków. Dzięki temu wasze ręce pozostają wolne i możecie spokojnie przyjrzeć się każdemu odkopanemu niewypałowi.
Przyjemność poszukiwania skarbów w klapkach kosztuje £39,99 (185 zł), wystarczy odwiedzić I Want One Of Those, czyli jeden z najpopularniejszych brytyjskich sklepów z bzdurnymi gadżetami. Życzymy owocnych poszukiwań.
[Za: coolest-gadgets]
Nie są to pierwsze kolczyki inspirowane iPhone'em jakie widzieliśmy (sprawdźcie zdjęcie w dalszej części posta), ale te są zdecydowanie bardziej subtelne. Zamiast całego telefonu mamy tu przyciski "home". Oczywiście nie musicie demolować swojego sprzętu, żeby sprawić sobie taki zestaw. Wystarczy odwiedzić ten sklepik i rozstać się z $14,95 (40 zł). Kolczyki świetnie pasowałyby do całego kostiumu a'la telefon Apple.
[Za: Make]

Zbliża się zima, trzeba zaopatrzyć się w czapkę i szalik. Jeśli chcecie wyróżniać się na ulicy czy na stoku, a jednocześnie cenicie sobie komfort i lubicie masaż, powyższy masażer głowy od firmy Kinatech powinien przypaść Wam do gustu. Przerośnięty hełm o nazwie Headtime wyposażono w funkcję akupresury, głośnik do odtwarzania kojących odgłosów natury oraz możliwość ustawiania temperatury (stąd pomysł na wykorzystanie go jako czapki). W dalszej części posta prezentujemy zdjęcie pokazujące maszynerię odpowiedzialną za masowanie (tylko dla czytelników o mocnych nerwach).
[Za: AVING USA]

Życie robota nie jest łatwe. Przeciętny robot zupełnie nie ma czasu dla siebie, a większość dnia spędza w laboratoriach, w otoczeniu nawiedzonych naukowców w kitlach. Tym bardziej cieszy nas, że HUBO opracowywany przez Koreański Instytut Nauki i Zaawansowanych Technologii znalazł chwilę dla siebie. Postanowił on odzyskać wewnętrzny spokój poprzez ćwiczenia Tai Chi. Na szczęście HUBO realistycznie ocenił swoje możliwości i do drugiej części ćwiczeń wykorzystał miecz z gąbki. Gdyby zdecydował się na prawdziwy, najprawdopodobniej odrąbałby sobie głowę. Filmik znajdziecie w dalszej części posta.
[Za: plasticpals]
