Michal Wlosik
-
Michal Wlosik
-
Ciężko się w jakikolwiek sposób przyczepić do systemu nawigacji Alpine PND-K3, który miał swoją premierę na CES w styczniu. Z drugiej strony, urządzenie nie oferuje nic nadzwyczajnego. System ma 4,3-calowy ekran, wbudowane mapy, widok 3D oraz nawigację głosową. Do tego Bluetooth oraz gniazdko na karty SD, z których odczyta MP3 i WMA. "Nowością" jest tutaj możliwość personalizacji mapy poprzez zmianę kolorków. Brakuje natomiast aktualnych komunikatów o sytuacji na drodze. Za $550 (około 1210zł) spodziewaliśmy się większej inwencji.
[Za: alpineusa.com]
Ciężko zaprzeczyć, że nałogowe pogrywanie w Wii może doprowadzić do zrzucenia kilku kilo. Można jednak założyć, że Kosuke Kitajima bardziej opierał swój trening na sumiennym pływaniu kolejnych długości basenu oraz odpowiedniej diecie, niż na graniu w Mario and Sonic at the Olympic Games. Japończyk zdobył medal w pływaniu stylem klasycznym na 100 metrów. Wyznał później, że gra pomogła mu przygotować się psychicznie. "Mario też pływa żabką, można więc w czasie grania z łatwością wyobrazić sobie uczestnictwo w prawdziwej olimpiadzie", wyjaśnia. To chyba lekka przesada, ale skoro zadziałało, nie mamy nic do dodania.
Firma Kingston spóźniła się nieco z premierą swoich kart pamięci SDHC 16GB. Zdaje się, że próbuje teraz nadrobić w dziedzinie kart 32GB, wypuszczając swój pierwszy model o takiej pojemności. Niestety karta oferuje prędkość zaledwie 4MB na sekundę, czyli jest dużo wolniejsza niż odpowiednik Panasonic - 20MB/s. Jest za to dwa razy tańsza. Przy cenie $308 (665 zł) dwa Kingstony kosztują tyle samo, co odpowiednik Panasonica. Karta powinna wystarczyć do premiery SDHC 64GB, która pewnie już wkrótce.
[Za: prnewswire]
[Dzięki Michał]

Ilość badziewnych gadżetów napływających ostatnimi czasy z każdego zakątka świata jest zatrważająca. Hasło USB powoli zaczyna kojarzyć się z najgorszym szmelcem. Prezentujemy kilka nanjowszych dziwactw z dziedziny elektronicznych zabawek.
Głośniczek w kształcie muszelki wydaje się być produktem równie nietrafionym, jak konsola V-Sports (jest ona skierowana do ludzi, którzy nie wiedzą o istnieniu Wii w promocyjnej cenie). Dalej mamy urządzenie alarmowe informujące o przychodzącej rozmowie na Skype lub MSN przy pomocy młotka. Czy jest ono bardziej bezużyteczne niż lampa biurowa, która błyska kolorami w rytm muzyki? Nie mówiąc już o urządzeniu do trenowania tańca karaibskiego w zaciszu domowym. Wybór należy do was. Miłego oglądania.
Czytaj - USB głośniczek muszelka
Czytaj - masażer do pleców USB
Czytaj - V-Sports - konsola-klon Wii
Czytaj - i-Knock IM komunikator
Czytaj - Encore - błyskająca lampa
Czytaj - Taniec karaibski z plastikowym instruktorem



Najwyższy czas, aby robo-kobieta Aiko wzięła sprawy w swoje ręce. Do tej pory jej dłonie były sztywne jak u lalki Barbie, dlatego autorzy robota zaprojektowali dla niej coś bardziej odpowiedniego. Urządzenie ma pięć ruchomych palców, 15 ruchomych stawów, niskie zużycie energii, a przy tym nie jest drogie. Kosztuje jedynie $1800 (3900 zł). Testy nowej dłoni odbywają się w lokalnej kawiarni, gdzie Aiko musi podnosić kubki z kawą, podawać rurki i talerze. To okrutne, bo przecież robot sam niczego nie może spróbować. Dłoń może również służyć jako funkcjonalna proteza dla ludzi. Dzięki czujnikom, które odczytują ruchy mięśni przedramienia, urządzenie wyczuwa, jaki ruch chce wykonać użytkownik. Zapraszamy na filmik.