AOL Tech

Palisz papierosy? Apple nie naprawi twojego komputera

Nie żebyśmy popierali palenie papierosów, ale z takim absurdem dawno się już nie spotkaliśmy. Dowiedzieliśmy się mianowicie, że Apple odmawia wykonania napraw gwarancyjnych swoich komputerów osobom, w których domach pali się papierosy. Najciekawsze jest jednak to, jak firma tłumaczy swoje postępowanie. Bynajmniej nie chodzi o fakt, że dym papierosowy nie służy komputerom. Okazuje się, że -- powołując się na regulacje Agencji Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy (OSHA) -- firma z Cupertino klasyfikuje dym papierosowy jako (uwaga, uwaga) Zagrożenie Biologiczne i odmawia narażania swoich techników na obcowanie z nim.

The Consumerist opisuje dwa osobne przypadki użytkowników, którzy (mimo odwołań do samego Steve'a Jobsa) zostali pozbawieni praw wynikających z gwarancji. Warto wiedzieć, że wspomniana agencja wśród złowrogich substancji wymienia m.in. węglan wapnia, znany bywalcom basenów chlor, używany do czyszczenia ran alkohol izopropylowy, a nawet... talk. Jeśli używacie sprzętu Apple, czas chyba przestawić się na e-papierosy.

[Za: Consumerist]

Dell wypuszcza 17-calowy model Studio z wyświetlaczem wielodotykowym

Dell sukcesywnie wprowadza rozwiązania wielodotykowe, nie robiąc przy okazji zbyt wielkiego szumu. Najnowszym urządzeniem firmy wyposażonym w to jakże doskonałe rozwiązanie do męczenia rąk został 17-calowy Dell Studio. Poza tym, że komputer wyposażony jest w wielodotykowy wyświetlacz o rozdzielczości 1600 x 900, w środku nic nie powinno Was zaskoczyć: mamy tu do wyboru procesory Pentium Dual Core lub Core 2 Duo, do 8 GB pamięci RAM, do 1 TB HDD i zintegrowaną grafikę Intela bądź osobną ATI, a także opcjonalny napęd Blu-ray. Najtańszy dostępny model kosztuje zaledwie 899 dolarów (2520 zł). Amerykańska premiera nastąpi już 4 grudnia. W polskim oddziale Della nie uzyskaliśmy informacji ani na temat daty premiery ani ceny, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że laptop pojawi się znacznie później i będzie dużo droższy.

[Za: Dell]

Trójwymiarowy ASUS G51J 3D w naszych rękach (galeria)

ASUS nie jest pierwszym producentem, który zaprezentował laptopa z wyświetlaczem 3D, ale prawdopodobnie to właśnie widoczny na załączonym zdjęciu G51J 3D stanie się prawdziwym pionierem na rynku. Oprócz możliwości wyświetlania obrazów w trzech wymiarach, komputer nie zalicza się do mocarnych: w USA kosztuje $779 (2160 zł), w zamian za co dostaniemy procesor 2,2 GHz Core 2 Duo, 4 GB RAM-u oraz kartę graficzną ATI Radeon HD 4570. Ostatnio komputer wpadł nam w ręce i mieliśmy okazję sprawdzić jak sprawuje się obsługując gry...

W grze Left 4 Dead 2 grafika nie pozostawiała wiele do życzenia, a wrażenie zdecydowanie potęgowane było przez efekty 3D. 15,6-calowy wyświetlacz pozwala schować maszynę do każdego plecaka. Jedyny zarzut jaki możemy postawić G51J 3D to brzydka obudowa. Sam ekran jest ostry i jasny, ale pojawiają się problemy przy lekkim odchyleniu od osi. Nie powinien być to jednak problem, bo większość aplikacji 3D przeznaczona jest dla jednego użytkownika.

Lenovo ThinkPad Edge wypełni lukę między IdeaPadami a profesjonalnymi laptopami?

Dopiero co informowaliśmy Was o przeciekach na temat x100e, a firma Lenovo już wygadała się na temat kolejnych laptopów. Tym razem chodzi o nową linię low endowych Think Padów, które mają się nazywać ThinkPad Edge. Mamy co prawda tylko jedno źródło i zdjęcie powyżej, ale detale brzmią całkiem sensownie, jeśli wziąć pod uwagę całościową strategię Lenovo. Pierwszy komputer z serii Edge, która ma wypełnić lukę między profesjonalnymi ThinkPadami i budżetowymi IdeaPadami, wyposażony będzie w 13,3-calowy wyświetlacz, niskonapięciowy, dwurdzeniowy procesor AMD lub Intela, baterię starczającą nawet na 8 godzin pracy, 4 GB pamięci RAM i 500 GB dysk twardy. Maszynki mają ponoć zadebiutować najpóźniej podczas CES 2010.

[Za: ChipOnline]

Asus i Toshiba robią najmniej awaryjne laptopy, HP wypada najgorzej

Square Trade, firma świadcząca usługi gwarancyjne w branży elektroniki konsumenckiej właśnie opublikowała wyniki swoich badań dotyczących jakości notebooków poszczególnych producentów. W badaniu brano pod uwagę okres trzech lat od zakupu, markę i typ komputera. Firma losowo wybrała 30 000 laptopów i netbooków i przeanalizowała ich historię gwarancyjną (uszkodzeń mechanicznych i problemów z oprogramowaniem w ogóle nie brano pod uwagę). Okazało się, że aż 31% laptopów psuje się podczas 3 pierwszych lat użytkowania. Jak widać na załączonym wykresie, firmami najbardziej godnymi zaufania okazały się Asus i Toshiba. Najgorzej wypadają w badaniu laptopy HP (aż jeden na cztery psuje się w ciągu branego pod uwagę okresu) i tanie netbooki (istnieje spore prawdopodobieństwo, że zepsują się już w ciągu pierwszego roku użytkowania). Badanie wykazało, że nazwa producenta jest ważniejsza niż sam typ przenośnego komputera.

[Za: Gizmodo]

Zamiast ulepszyć VAIO W, Sony maluje na nim płatki śniegu

Jak pewnie niektórzy z Was pamiętają, Vaio W nie zrobił na recenzentach specjalnego wrażenia. Co zatem zrobiła firma Sony by zatrzeć to wrażenie? Użyła lepszego procesora? Dodała pamięć SSD o dużej pojemności? Może obniżyła cenę? Nie. Zamiast tego na pokrywie komputera namalowane zostały płatki śniegu. Jakkolwiek ładne by one nie były, pod nimi wciąż kryje się 10,1-calowy monitor LCD o rozdzielczości 1366 x 768, procesor Atom 1,6GHz i 1GB pamięci RAM.

Pojawiły się jedynie drobne usprawnienia -- dysk twardy ma teraz 250GB zamiast 160GB, a zamiast Windowsa XP dostaniemy preinstalowanego Windowsa 7. No i płatki. Na polskiej stronie Sony o świątecznej edycji netbooka nie wspomniano ani słowem, więc jeśli bardzo chcecie go mieć, trzeba będzie poprosić o prezent przyjaciół mieszkających za granicą. Cena to nadal $499 (1375zł).

[Za: Sony]

Tablet z niesamowitym wyświetlaczem dotykowym od Stantum oparty na Mini 10

Ostatni raz, kiedy widzieliśmy wyświetlacz dotykowy Stantum, byliśmy pod ogromnym wrażeniem firmware'u PMatrix -- minęło 10 miesięcy i firma powraca ze Slate PC, który wykorzystuje opisywane wówczas przez nas pomysły. Urządzenie oparte na platformie Dell Mini 10 wyposażone jest w 10,1-calowy wyświetlacz dotykowy i nową, kompaktową obudowę. Nie jest to jednak zwykły wyświetlacz. Jak pisaliśmy wcześniej:

... możliwe jest rozpoznawanie praktycznie nieskończonej ilości bodźców dotykowych jednocześnie, niezależnie od sposobu podawania bodźca [palec, rysik czy zwykły pędzel]. Umożliwia on też dokładniejsze rozpoznanie siły nacisku.

Aby oszczędzić miejsce, zrezygnowano nie tylko z klawiatury i trackpada, ale także z kamerki, Wi-Fi, Bluetooth'a i jednego z portów USB (zostały więc tylko dwa) -- może to trochę zniechęcić potencjalnych dystrybutorów. Zainteresowani? Z producentem możecie skontaktować się klikając w poniższy link -- powiedzcie im, że was przysłaliśmy.

[Za: Stantum]

Kohjinsha PA na tapecie: jest słabo

To, że Kohjinsha PA jest urządzeniem osobliwym, wiadomo już od jakiegoś czasu. Ma wnętrzności i system operacyjny typowe dla netbooka (procesor Atom 1,33 GHz, Windows XP Home), 4,8-calowy wyświetlacz właściwy MID-om, rozkłada się jak tablet, a jego cena ($770 -- 2107 zł) sugeruje, że z powodzeniem zastąpi wszystkie trzy. Po zrobieniu zdjęć z rozpakowywania ekipa Pocketables wzięła się za napisanie recenzji. Wynika z niej, że jest raczej słabo. Kiepska jest sama jakość wykonania, a sytuację pogarsza jeszcze niestandardowe rozmieszczenie przycisków. Pomimo obracanego ekranu i przyzwoitych wyników osiąganych m.in. dzięki 32 GB pamięci SSD, cena urządzenia sprawia, że nie wróżymy mu oszałamiającego sukcesu. No, chyba że pojawi się edycja Hello Kitty. Pełna recenzja (w języku angielskim) w linku źródłowym.

[Za: Pocketables]


Galerie




AOL Polska