Engadget Polska na Twitterze

Są też inne sposoby podążania za najnowszymi informacjami z naszego bloga, które nie wymagają ciągłego wciskania Ctrl+R:
Posty oznaczone tagiem blip


Spodziewaliśmy się inwazji robotów, ale nie inwazji armatury sanitarnej. Seth Hardy, pracownik firmy software'owej, stracił cierpliwość do Tweetera. Był już tak znużony otrzymywanymi wiadomościami, że postanowił przekazać zaszczyt interakcji z mikroblogerami... swojej toalecie. Podłączył ją do sieci za pomocą mikrokontrolerów, kabli i płyty Arduino, umożliwiając jej w ten sposób odpowiadanie w czasie rzeczywistym na pytanie "co teraz robisz?". Reakcja mikroblogerów była odwrotna do oczekiwanej. Toaleta szybko zyskała niemal 600 obserwujących.
Na Tweeterze można też spotkać tostery wysyłające wiadomości "tost zrobiony" czy "tost się robi", pralki, a także całą gamę czujników temperatury i światła, zamontowanych w domach. Cóż, mikroblogging stał się jeszcze ciekawszy.
[Za: popgadget]



Jak pewnie zauważyliście, Android staje się coraz popularniejszy -- z każdym dniem słyszymy o nowym telefonie wyposażonym właśnie w ten system, pojawia się też coraz więcej naprawdę dobrych, androidowych aplikacji. Mamy nadzieję, że do takich należy m.in. Blip. Tego serwisu chyba nie musimy Wam przedstawiać.
Co prawda aplikacja jest jeszcze w fazie tworzenia, ale już teraz znajdziecie w niej wiele ciekawych funkcji. Można m.in. wysłać zdjęcie (z albumu bądź aparatu), przeglądać kokpit, zaktualizować status czy wysłać wiadomość. Kolejnym plusem jest prosty, intuicyjny interfejs. Jej autor -- Damian Kołakowski -- zamierza opublikować finalną wersję aplikacji już w połowie lipca. Teraz czekamy na wersję na iPhone'a. Miejmy nadzieję, że również pojawi się w najbliższej przyszłości. Przypominamy, że możecie śledzić nas na Blipie, za pośrednictwem profilu www.engadgetpolska.blip.pl Zapraszamy!
[Za: Telepolis]

Wprawdzie w Polsce Twitter nie stał się tak wielkim hitem jak w USA -- być może dlatego, że ma konkurencję w postaci rodzimego Blipa -- ale i u nas czasem o nim słychać. Do niedawna serwis był najgorętszym towarem na rynku online, rozwijał się w niespotykanym tempie i lansowały się na nim gwiazdy takie, jak P. Diddy, Bjork, a nawet David Lych (co prawda wiele z nich przez wynajętych twitterowców, ale zawsze). Ale niedawno w dobrze naoliwionych trybach maszyny do mikro-bloggingu coś zaczęło skrzypieć. Okazuje się, że prawie połowa zarejestrowanych użytkowników nie korzysta z serwisu, wzrost liczby rejestrowanych kont spadł do 1,5%, a 20% użytkowników generuje 80% aktywności.
Jak twierdzi Mike Elgan z Datamination, dane te udowadniają, że Twitter nigdy nie stanowił i z pewnością nigdy nie będzie stanowił konkurencji dla Facebooka czy Google'a. Tak naprawdę to tylko fajny serwis do uaktualniania statusów, ale nic poza tym. Udało się mu jednak zdobyć na tyle dużo uwagi mediów, że urósł w oczach niektórych do rozmiarów nowego tytana internetu. Teraz emocje opadną i wiele osób o nim zapomni. Czy podobny los czeka blipa?