Motorolę
DROID (w europejskiej wersji -
Milestone) ciężko byłoby oceniać, nie patrząc przez pryzmat firmy, która stworzyła telefon. Firmy, która przez ostatnich kilka lat kojarzyła się z -- powiedzmy to głośno i wyraźnie -- rozczarowaniem. Choć seksowna RAZR była ogromnym sukcesem, żaden z kolejnych telefonów nie był szczególnie porywający. Przez ostatni rok dało się jednak zaobserwować zmiany, które mają szansę zaprowadzić firmę z powrotem na utraconą pozycję. Motorola najpierw postanowiła przyjąć platformę Android i pozbyć się ciężaru w postaci Windowsa Mobile, a następnie zaczęła wypuszczać na rynek pożądane przezeń urządzenia z wyższej półki.
DROID jest prawdopodobnie najatrakcyjniejszym i najbardziej intrygującym urządzeniem, jakie firma kiedykolwiek stworzyła. Przymierze z Verizon i Google to kolejny powód, dla którego z Motorolą powinno się liczyć i nie spisywać jej na straty. Trzeba sobie zatem zadać kilka pytań: czy jest to telefon, dzięki któremu Android zostanie naprawdę popularnym systemem? Czy dzięki temu urządzeniu Motorola zawróci znad przepaści, nad którą się znalazła? I -- co najważniejsze -- czy właśnie to jest sprzęt, którego potrzebowało Google, by zdominować smartfonowy rynek? Mieliśmy okazję pobawić się trochę Droidem i chyba potrafimy już odpowiedzieć na nurtujące Was pytania -- zapraszamy do lektury!